• Wpisów:3169
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin:107 907 / 3742 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A co jeśli idzie o samoświadomość?
O samoświadomość siebie?

A co jeśli właśnie to jest kluczem do sukcesu? - czymkolwiek miałby on nie być.
 

hiob19
 
antyana
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nie myślałem, że będę przyglądał się mundialowi z takim zaciekawieniem - a jednak.
Całych meczy nie oglądam - ale i tak jest tego sporo.

Jak na razie najbardziej zainteresował mnie mecz Argentyna-Islandia, który właśnie dobiegł końca. I bynajmniej nie szło o to, że kibicuję którejś z drużyn (choć miałem nadzieję, że Islandia zaskoczy - i tak się stało).
Mecz sędziował Polak - Szymon Marciniak. I powiem Wam - kurde no, dał czadu. Na prawdę dał czadu! Na bank wielu ludzi (zwłaszcza sympatyzujących z Argentyną) sporo mu zrzuci. Ale, moim zdaniem, posędziował na prawdę fantastycznie.
Nie wdawał się w żadne dyskusje z zawodnikami, odgwizdywał pierdół, w dodatku oaza spokoju. No uwielbiam takie sędziowanie - tak powinny być prowadzone na prawdę wszystkie mecze. Bo coraz częściej zapomina się o tym, że piłka nożna to sport kontaktowy a nie gra w bierki.

Ale się cieszę! Na prawdę fajnie ogląda się coś takiego.
  • awatar sekutnica: Ja się kompletnie nie interesuję piłką ale mąż bardzi i śmiało w trakcie mundialu mogę siebie nazwać słomianą wdową ;) ale dzięki temu, że mąż ogląda wszystko, to byłam świadkiem całkiem zacnego widowiska między Hiszpanią, a Portugalią ;) Na wszystkie inne mecze też mimowolnie zerkam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
No i jest już po biegu.
Nie udało się - jutro machnę na bank relację.

Ale działo się - oj działo.
 

 
Znajomy opowiadał mi dziś, że podczas jednej z ostatnich rozmów ktoś porównał moją relację z Babią do relacji Mackiewicza z Nanga Parbat.

Ciekawe to, ciekawe.
 

katka01
 
hiob19
 
O mamo! Ty tu ciągle piszesz.
Chyba muszę znowu zacząć bo... stęskniłam się troszeczkę
 

 
Weekend spędzony w Karkonoszach - na festiwalu biegowym.
Ciekawe to było ale wiem już jedno, biegać to ja lubię ale żeby słuchać o tym przez bite dwa dni... albo choćby przez pół dnia?
Zwariować można.

To wszystko ma swój urok, słuchanie opowieści jest na prawdę ciekawe. No ale ileż można gadać o butach, żelach srelach i tak dalej. To już nie na moje nerwy.
Zwłaszcza kiedy jechać we czwórkę i dwójka nawija o tym w kółko i to nawet w aucie.
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: nie no - umiem ale kiedy tylko zamilknąć w takim wąskim towarzystwie od razu pada pytanie "co o tym myślisz?" lub inne tego typu i tak się ciągnie hehe
  • awatar Lalka Zombie: A nie umiesz się "wyłączyć"?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
A. zwariowała - ja "nie" a ona zaczyna sobie ze mną życie układać. No zwariuję no - tak to mnie do siebie nie przyciągnie. Sexu mi trzeba czasami - nie powiem. Ale w takim układzie to już wolę masturbację niż totalne szaleństwo czy inną metodę zagłaskania na śmierć.

Przedłużyli mi dziś umowę - do końca roku. Do tego obiecana podwyżka. Ale stwierdzili też, że wolno chwytam. Acha. To nie było miłe. Tak siak czy owak - kiedyś w końcu będę musiał wylądować na czymś własnym - wtedy jeśli coś się zjebie będę miał pretensje tylko i wyłącznie do siebie samego.

Na szachach zgotowałem się dziś do czerwoności. Kiedy ja sędziowałem turnieje nie było mowy o żadnej kasie. Ale teraz gdy podziękowałem nagle nie ma do tego nikogo i wszyscy składają się na sędziego... Nosz kurwa! W dodatku koleś, który mógłby posędziować nie chce tego robić, bo będzie akurat po imprezie - ale na grę to już będzie miał siłę. I jeszcze się dziwi, że mam do niego o to pretensje - nigdy więcej. Nigdy więcej.

Szczęśliwie już o 6 rano wyjazd na Babią - powrót dopiero w poniedziałek. Mały rekonesans trasy - w grupie losowych ludzi - tak więc będzie bardzo spokojnie. Przynajmniej odrobinę odpocznę.

No i chyba największy hit na koniec - dwa dni temu tak perfidnie się czymś strułem, że jeszcze dziś mam problemy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak to ja nawet raz nie zwymiotowałem. Myślałem, że zwariuję z bólu Wiem wiem - lamentuję... co ja tam wiem skoro Wy macie okres co miesiąc (przynajmniej większość z Was).

---
Wybaczcie wulgaryzmy - jakoś dziś zdzierżyć nie mogłem.
  • awatar Lalka Zombie: Jeśli z bólu nie zemdlałeś, to nadal nie wiesz, co niektóre kobiety przechodza : D szczęśliwie każdy ma inny prog bolu i wiekszość ma jednak dość wysoką
  • awatar aeran: Powiem tylko, że akurat u mnie najgorsze bóle co miesiąc trwają właśnie dwa dni, więc ja się nie czepiam, przynajmniej masz teraz doświadczenie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miałem dziś dość sporo napisać ale informacja o śmierci, osoby, której de facto nawet się nie znało, jakoś tak wszystko przyćmiewa i bagatelizuje.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Jakiś czas temu spodobała mi się pewna dziewczyna. Szczęśliwie z czasem zaczęło przechodzić.

Byłem nią na tyle zainteresowany, że nawet się przełamałem, nawet do kina zaprosiłem i inne szmery bajery od których drapie mnie momentami w gardle.
No ale uprzejmie mnie zbywała - lub co najwyżej zwodziła. Może tak, może nie...

W końcu odpuściłem - znam granice i nie lubię się narzucać (przynajmniej tego nauczyło mnie życie).

No i wtedy się zaczęło.
"- To kiedy w końcu zaprosisz mnie do kina?"
A już dziś całkiem mnie krew zalała kiedy zostałem potraktowany tekstem "- Chciałbym cie o coś zapytać jak już zaprosisz mnie do kina."

Teraz kurde? Teraz. I to jeszcze na zasadzie - "coś za coś"? Oj nie, takich sytuacji to ja nie lubię.
I to nie tak, że to jakaś głupia męska duma (choć ten niestety od zawsze jest we mnie zdecydowanie za dużo), po prostu otrzeźwiałem.

I tak - odmówiłem.
  • awatar Lalka Zombie: Jestem z Ciebie dumna, trzeba się cenić :D
  • awatar old devil: @...my name was Elisa Day...: Bestia jesteś - a najważniejsze, że sama dobrze o tym wiesz hehe
  • awatar ...my name was Elisa Day...: Standardowy schemat: on interesuje się nią - ona go zbywa; on zaprzestaje się interesować - teraz nagle on jej się podoba... Także tego... heh... mogłeś "wygrać" jednak ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
W tygodniu - biegam najczęściej praktycznie bezpośrednio po powrocie z pracy. Jedyne co zatrzymuje mnie w domu to szybki obiad lub kiedy na kogoś czekam jak dziś.

I czekam tak i czekam a czas płynie. I krew mnie zalewa na myśl, że miałbym już trening za sobą i mógłbym myśleć o wieczornych szachach.

A jeszcze bardziej mnie bierze gdy czytam, że jednak będzie "małe spóźnienie"...
A już najgorsze w tym wszystkim jest to, że się zgodziłem na to wspólne bieganie. Zamiast powiedzieć, że nie dam rady to nie... jak zawsze coś mi musiało odwalić.

Obiecuję sobie - to już ostatni raz. W weekedny ok, w końcu mam jednak więcej czasu ale w tygodniu? Nigdy więcej.
 

 
Zapamiętać na przyszłość - ściana jest silniejsza niż samochód.

Nie stało się nic złego, delikatnie uszkodziłem jedynie obudowę tylnego kierunkowskazu.
Trudno - zawsze musi być ten pierwszy raz.
  • awatar old devil: @mojaparanoja: dzięki - ojojane miejsca ponoć bolą mniej heh
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: cofałem bardzo wolno, po prostu wjechałem w zbyt wąską uliczkę, no i nie potrafiłem się z niej wydostać.
  • awatar Lalka Zombie: OMG, mam nadzieję, że szef nie będzie zły. Nauczysz sie cofać wolniej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kilka dni temu wpadła do mnie znajoma biegaczka.
Coś tam co nie co pokręciliśmy się po okolicy na rowerach, bo mnie po treningu nie chciało się już kompletnie biegać.

Od tego czasu w pracy już trzy osoby pytały się czy to moja dziewczyna...

Nie dementuję. Dla świętego spokoju nie dementuję żeby czasami za chwilę komuś dobrodusznemu nie przyszło do głowy żeby mnie z kimś swatać. Właściwie w każdej wcześniejszej pracy, prędzej czy później ktoś chciał mi "pomóc" stąd przypadkowo A. bardzo mi pomogła.

---
A uściślając - nie. Nikogo nie mam. Gdybym miał to zapewne nawet w wiadomościach na tvp by o tym trąbili.
 

 
Jeden z moich znajomych jakiś czas temu najwyraźniej zapragnął zostać internetowym trolem.

Czasami widzę jego "popisy" na fejsie.
Kompletnie nie rozumiem po co ludzie robią takie rzeczy.
Kompleksy czy co?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Z rana podleciałem na okoliczny bazar i kupiłem tytułowego bażanta - a właściwie Panią bażantową fachowo zwaną Kurą.

Ale po co?
Ano na prezent urodzinowy.
 

 
A to mnie ostatnio oczarowało.


 

 
Znów, jakimś cudem, oglądam Eurowizję...
Właśnie przeskoczyłem.

Jeny - festiwal żenady to mało powiedziane.
 

 
Czasami warto pokazać rogi.
Czasami trzeba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj po południu Ślęża, dziś 70km rowerem (w życiu jeszcze tyle nie przejechałem na raz).
Dupa boli jak nie wiem co, bo jakby nie patrzeć do takiego ruchu nie przywykłem.

Jutro miało być odrobinę mniej ale okazało się, że znajoma szuka towarzystwa. No to się zgodziłem. Szczęśliwie ma być wolno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No to mam ul. Stary - trzeba będzie nad nim odrobinę popracować - czyszczenie i takie tam pierdółki.

Brak mi już tylko ramek ale to już tylko kwestia czasu, bo te są już dla mnie przygotowane.

Odlot heh.
 

 
No i jeszcze na koniec.

ATM Rozrywka to kanał telewizyjny naprawdę z de... ale serialami na serio pozytywnie mnie zaskakuje.

Najpierw był Plebs - odjazd po bandzie - idealnie w mój gust. Ba! Przesunął w mojej głowie jeszcze dalej granice absurdu.

A teraz Peep Show, na które trafiłem kilka dni temu.
Angielska robota - i tu także fantastyczny, co więcej często bardzo subtelny, humor.

Niezły fenomen. Choć z drugiej strony jakoś nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że któryś z tych seriali emitowany jest na innym ogólnodostępnym kanale.