• Wpisów:3181
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:108 219 / 3764 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
kiedy znalazłem dziś te zdjęcia zacząłem zastanawiać się - gdzie lęgną się takie chore idee? (i żeby nie było nie mam zamiaru szkalować tu tylko chińczyków, bo moim zdaniem to tylko czubek góry lodowej).
no, bo z nikąd nie biorą się rekordy jakie często trudno sobie wyobrazić, wiadomo są marzenia i jest z pewnością wielu którzy dąrzą do ich zrealizowania (niestety moim zdaniem sportowcy to tylko mały procent), ale za jaką cenę...przykre, ale tak będzie zawsze, ponieważ zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał posiedzieć na świeczniku, choćby za pośrednictwem innych.
 

 
no i mija niedziela, bardzo ciekawy dzień dziś miałem, ale co tu kryć był też cholernie wyczerpujący.
z jednej strony było dziś strasznie dużo "zabawy" z gołębiami, z drugiej sędziowałem dziś praktycznie rzecz biorąc maraton piłkarski (z czego bardzo się cieszę tym bardziej, że nie narobiłem wielu błędów heh) czego efektem jest to, że mam teraz nogi jakz waty, no i spać mi się już strasznie chce. a jutro znów praca, ale jest progres, bo już zapowiedziałem, że w weekendy już więcej przychodzć nie będę. mam nadzieję, że jeszcze się zjawią jacyś moi mali przyjaciele, bo takie totalne głuptasy to nie są, pomimo, że aż zbyt często starały mi się to udowodnić. cwaniaczki małe.
 

 
siedze i walsciwie nic nie robię, ale jakos mi to nie przeszkadza heh
przy okazji korn w tle i jakos powolutku czas płynie
 

 
ależ mi się ostatnio zdjęć namnożyło, hehe
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
a te zdjęcia z zeszłorocznego przystanku woodstock autentycznie mnie sobą oczarowały....
jak dla mnie są poprostu kapitalne, autor(ka) miał(a) świetny pomysł na foty
  • awatar Gość: Dzieki bardzo, obejrzalam i PURE HAPPINESS 3 " jeszcze bardzo mi sie spodobalo. Pozdrawiam
  • awatar old devil: heh, znajoma dała mi linka i foty mną zawładnęły, a te dwie na kolana mnie rzuciły. to drugie zdjęcie (które tak Ci się spodobało)ma tytuł "PURE HAPPINESS 2" a ty masz linka do całej galerii: http://foto.onet.pl/j3v8q,k04wcwskwsww,evvpw,u.html?D=1#evvpv
  • awatar Gość: druga fotka jest boska
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
zawsze rozwalały mnie foty tego typu.
 

 
tak sobie teraz myślę,
nie uchowa się miłość i przyjaźń w jednym gnieździe, zbyt mało miejsca; prędzej czy później i tak jedno z niego wypadnie i zginie, a jeśli nie to po czasie umrze i jedno i drugie, bo żadne gniazdo nie wytrzyma takiego przeciążenia...
takie życie
hmmm czyżby znów mi się humor psuł? chyba tak heh
ostro
 

 
dziś nie w pracy, hehe a co ważniejsze jutro też nie idę, nie będę ukrywał - taki stan rzeczy bardzo mi odpowiada. siedzę sobie i się w sumie nudzę, ale jakoś nie specjalnie nad tym ubolewam.
20 minut temu zjawiła się w domu, dało mi to jakiegoś takiego naładowanego pozytywnym prądem kopa. ale mnie teraz nosi. heh
 

 
bez szału ten "wanted" oj bez szału.
 

 
i tak oto właściwie skończył się mój związek z M., te chwile były piękne, wszystko w tym było piękne, ale kiedyś wszystko się kończy. taki los, szczęście bywa ulotne i krótkotrwałe, ale wolę teraz pocierpieć niż gdyby w ogóle miało tego nie być. nie żałuję, że ją poznałem i nigdy nie będę. ciekawe tylko jak długo teraz będziemy sobie wyszarpywać ostatnie okruchy tego szczęścia.
chcę czy nie i tak do tego dojdzie. smutne ale taka prawda.
chciałem żebyśmy zostali przyjaciółmi, ale tylko się łudziłem, w sumie od początku dobrze wiedziałem, że coś takiego nie jest możliwe.
czas zacząć nowe życie, budować nowy świat...co za żenada sam siebie próbuję oszukać. ach ten instynkt samozachowawczy.

a puki co czas na "wanted" właśnie się ściągnął - słyszałem, że efekciarski...ale co tam i tak spać mi się odechciało już kilka godzin temu.

ni z gruszki ni z pietruszki, znów rozpoczął opowiadać jakieś brednie. tym razem o jakiejś kobiecie, i o tym jak przez nią zaczął się zmieniać...
  • awatar Gość: Faktycznie ciężko jest zaczynac zycie od poczatku kiedy wciaz pamieta sie to co bylo jeszcze niedawno i jak fantastycznie bylo nam z tym kims kto byl tym kims bez kogo swiat wydawal sie nie istniec... a jednak wszystko istnieje a do przyjazni z bylymi musi uplynac wiele wiele czasu . Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
żeźnia, rozmawiam z M., no i wszystko mnie boli.
szykuje się maniakalna gehenna.
 

 
ludzie potrafią być strasznie nie kumaci, kiedy postanowiłem w końcu dać o sobie znać władzom zpn, te zupełnie nie wiedziały co ze mną począć heh
i koniec końców (może na odczepne) przystały na moją prośbę.
no to sobie posędziuję hehe
wieczorem zginęły dwa gołębie, w dodatku te na których najbardziej mi zależało, powinny wrócić, ale i tak już teraz nerwy mnie ponoszą.
od takiego stanu rzeczy nic mi się właściwie nie chce.
ręce opadają.

a jego szare oczy znów zaiskrzyły...fortuna favet fortibus - powiedział, i zniknął tak szybko jak się pojawił.
  • awatar old devil: dzięki za miłe słowo, heh też mam nbadzieję, że się odnajdą, no ale na niesczęście sfoje i otoczenia zapewne też, jestem realistą a nie optymistą hehe
  • awatar Gość: Gołebie znajdą sie , nie ma co sie martwic na zapas Rece i glowa do gory hehe
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
już sam nie wiem co czuję?,
czy to tylko złudzenia wyłołane rozstaniem?
 

 
a w dodatku moja komórka (której nie oszczędzałem) zaczyna chyba powoli odchodzić na tamten świat, wczoraj musiałem ją trzy razy uruchamiać od nowa, bo sama się wyłączała, faktycznie, na woodstoku przydarzyła jej się kąpiel, ale nie narzekała od razu...hehe
widać choroba czekała na dogodny moment.
lekarze są jednomyślni - dają jej najwyżej miesiąc życia; diagnoza - przewlekłe zapalenie płuc.
hehe, następną komórę przez głupotę sobie załatwiłem. szału nie ma.
 

 
dzień się jeszcze nie skończył, a ja już mam go właściwie po dziurki, nawet biegać mi się odechciewa heh
w pracy nuda;
kapitalne pomysły brata - efekt - stówa w plecy;
starszy znów mnie wpienia, (standardowo nawalony);
a dodatkowo z treningu wyszły nici,no ale przynajmniej pokopaliśmy piłę heh

przynajmniej gołębie dały czadu na poziomie, brakuje tylko dwójki tak więc nie jest źle.

nie dotykamy się,
nie spotykają się spojrzenia nasze,
lecz ja wiem, że gdzieś tam
dokąd droga daleka jeszcze,
coś łączy nas...

lubię ten kawałek, a nawet nie wiem czyje to jest
(w sumie czasem lepiej nie wiedzieć heh)
 

hiob19
 
pazurkiem
 
jakieś różowe okulary trzeba w życiu mieć, choćby to miał być zwykły alkohol.
zresztą likier mandarynkowy to nie taki sobie zwykły alkohol hehe
  • awatar old devil: kac pozwala przynajmniej na chwilę zapomnieć o reszście świata. czym innym jest cena jaką trzeba za to zapłacić hehe
  • awatar Marta Wawrzyn: faktycznie, nie taki zwykły (; ma się po nim kaca giganta, nawet po jednej marnej 50teczce wlanej do kawy (:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
no i kończy się następny dzień,
sparing w sumie zakończył się spoko, popełniłem kilka błędów których jak zwykle odżałować nie mogę, ale na szczęście nie wpłynęły one istotnie na przebieg (a co ważniejsze wynik końcowy) gry.

na koniec sentencja na dzisiejszy dzień (z mojego mini kalendarza), wydaje mi się całkiem do rzeczy:

"nie ma łatwej drogi z ziemi ku gwiazdom"
seneka

(niezły był z niego bajerant heh)
 

 
no i przyszła senna i nudna jak zwykle niedziela...
 

 
no i minął następny dzień pełen standardów, ale za to już jutro, a w zasadzie dziś - mecz. ciekawe jak to będzie? hmmm...

Captain Tsubasa - jak mi się to kojarzy jednoznacznie hehe
ach te dziecinne wspomnienia, cieszę się, że to jednak ciągle gdzieś we mnie żyje pomimo, że nie ma dnia by moja dziecinność ni ścierała się z brutalną szarością dorosłego życia.
 

 
ależ miałem ciężkie serce przez ostatnie kilka dni, aż mi się teraz śmiać chce kiedy to czytam, na szczęście nie tylko to co dobre szybko się kończy...ze złym jest dokładnie tak samo.
pomimo władzy kaczyńskich jakaś sprawiedliwość na świecie jednak jest.

o kurcze, ale optymizmem zawiało. heh
 

 
postanowiłem, krzycząc całym sobą:
nie przegram życia, to zbyt ważna gra!!!
muszę zaryzykować!!!, muszę!!!
 

 
no i jednak od tamtej "rozmowy" jego słowa zaczęły prowokować mnie do myślenia. jednak myślenie nie poparte czynami jest jak uśmiercanie własnych marzeń.
pomyślałem: czy tym razem dojdzie do czynów?
 

 
chyba do końca swych dni zapamiętam tamten dzień, tamten wieczór kiedy zaczepił mnie na środku drogi do pewności, pewności co do tego, że podjąłem właśnie dobrą decyzję.
z dziwacznym błyskiem w oku zapytał:
- czego szukasz na tej drodze?
doskonale wiedziałem, o co mu chodziło, doskonale wiedział, że szukam...
- szukam odpowiedzi.
burknąłem na odczepne nie chcąc już dalej kontynuować rozmowy której nie przeprowadziłbym nawet z najbliższym przyjacielem, a co dopiero z przypadkowo spotkanym obszarpańcem. oddalałem się już coraz bardziej spokojny, że mimo wcześniejszych obaw, bardzo łatwo poradziłem sobie z niechcianym rozmówcą...no i w tym momencie jak na złość musiał się znów odezwać.
- nie chcę cię martwić przyjacielu,
słowo "przyjacielu" ugodziło mnie dosłownie w policzek. i tak już poddenerwowany, po tych słowach wybuch wulkanu był już właściwie kwestią czasu. kontynuował.
- nie chcę cię martwić, ale nie znajdziesz odpowiedzi na tej drodze, ponieważ jest ona jak stare drzewo, ma tyleż rozgałęzień co i ono, a może jeszcze więcej.
teraz już krzycząc rzuciłem:
- odwal się!!!, zresztą co ty możesz o tym wiedzieć.
w ten sposób mimowolnie sprowokowałem go do kontynuowania wywodu.
- bo widzisz przyjacielu...
- nie mów do mnie przyjacielu!!!
wrzasnąłem, ale jak się miało później okazać, waliłem grochem o ścianę.
- ...bo widzisz nie znajdziesz na pustyni życia, odpowiedzi na pytania które nie dają ci zasnąć. te wszystkie gałęzie, rozdroża, są suche, nie ma w nich życia, są jak więzienne kraty, przez które gdzieś w oddali widać zarys odpowiedzi. można się nimi włóczyć ale tu, na tych drogach odpowiedzi są jak mgła. niby cały czas je widzisz, jesteś blisko, tak czujesz, że jesteś blisko. i kiedy już podbiegasz widzisz, że one znów miarowo się oddaliły, czujesz co najwyżej jakąś dziwną nie dającą się opisać woń.
- odwal się w końcu.
krzyknąłem znów odwracając się. dopiero teraz zwróciłem uwagę na jego wygląd, który mnie zaskoczył. pomimo, że intruz miał głos przepitego starca, spod starego kaptura nałożonego na głowę wyłaniała się młoda twarz, twarz człowieka w moim wieku może nawet młodsza - nie z pewnością młodsza. ten filozof od siedmiu boleści był jakimś szczeniakiem. mógł mieć jakieś 15-16 lat.
- spierdalaj guwniarzu!
krzyknąłem i nie jestem pewien czy aby przydatkiem w tej samej chwili nie oberwał pianą z moich ust
- nigdy nie ufaj pozorom przyjacielu, i ja jestem jak drzewo, nie bądź nigdy pewny tego co widzisz. to do następnego razu.
w tym momencie zaczął odchodzić.
- już ci coś raz powiedziałem o tym przyjacielu...
i ruszyłem za nim z zamiarem spełnienia podstawowej zasady mojego starego kumpla "żeby wbić trzeba bić". lecz mimo, że odchodził nieśpiesznym krokiem stał się dla mnie jak mgła o której wcześniej sam mówił. w końcu odpuściłem i pobiegłem dalej w swoim kierunku nie zastanawiając się nad tym co mówił. obiecałem sobie tylko, że przy następnym spotkaniu, o ile do niego dojdzie dam mu ostro popalić.
tak się wszystko zaczęło.
  • awatar Freak.: Dzieki za przeczytanie mojego bloga :) ale wątpie ze spodoba ci sie to co mi jeszcze zostalo do opowiedzenie :\ ale juz postanowiłam ze pisze wszystko. jakby co to nie wachaj sie z wyrażeniem swojego zdania(jakieby ono złe nie było :p ).nie jesteśmy juz w końcu dziećmi
  • awatar old devil: ciąg dalszy już od dawna jest, ale niestety tylko w głowie i zapewne jesze trochę tam posiedzi. dzięki za "Biorę do znajomych" też biorę i pozdrawiam
  • awatar RYSUNKI PRZYRODNICZE: Faaajne :) Piękne! ... coś z klimatu Marka Twaina albo Dickensa. Biorę do znajomych i czekam na ciąg dalszy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›