• Wpisów: 3124
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 20:59
  • Licznik odwiedzin: 107 105 / 3677 dni
 
hiob19
 
old devil: A dziś zjadłem pierwszy żel w czasie biegania. To także pamiątka z jednego z pakietów startowych.

Jagodowy. Nawet dobry to muszę przyznać. Ale mało tego jak nie wiem.

Ludzi piszą, że w takich żelach często jest masa chemii. W związku z tym, najpewniej przez "chwilę" potestuję takie rzeczy, by później zacząć samemu sobie coś przygotowywać.
Bo argument "nie ważne z czego, ważne, że dział" jakoś do mnie nie przemawia. Bez przesady.

-----

A samo dzisiejsze bieganie? Masakra. W WPN'ie jak zwykle pięknie. Choć na trasie masa ludzi, bo nie dość, że mamy dzień wolny od pracy to jeszcze w dodatku spadł świeży śnieg. A kiedy jeszcze zobaczyłem ludzi na śniegówkach czy z deskami snowboardowymi poczułem się wręcz jak w kurorcie narciarskim.

Ale kiedy już trafiałem w miejsca odludne było wręcz kapitalnie.
Choć nie ma co, bieganie w takich warunkach to już chyba tylko coś co w teorii nazwać można bieganiem.

A kormoranów znów nie było. Kurdesz nosz!


IMG_1226.JPG


IMG_1225.JPG


IMG_1228.JPG


Swoją drogą, biegacze, z którymi wczoraj ćwiczyłem, mieli dziś wspólne rozbieganie. Wedle zapowiedzi miało się ono odbyć w tempie treningowym tj. kilometr w 6 minut. Dżizas! Nie pamiętam już kiedy ostatnio biegałem tak... "szybko".
Ale jazda.

A no i podczas dzisiejszych wojaży znów padły mi słuchawki - i to tak na amen.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.