Wszystkie »

  • Wpisów: 1545
  • Średnio co: 21 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 21:11
  • Licznik odwiedzin: 25 453 / 1394 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
hiob19
 
Jestem po prostu, zwyczajnie, WŚCIEKŁY!!!

Najgorsze, że uczucie to wynika z rozczarowania.

P-I-E-R-D-O-L-Ę T-O W-S-Z-Y-S-T-K-O!!!

Przekaz tak prosty i jasny, a i tak wiem, że nikt go nie zrozumie.
 

hiob19
 
Ta Dania zaczyna mnie kusić. Poważnie.
 

hiob19
 
Koty przewlekle chore. W ciężkim szoku jestem. Jeden już padł.

Masakra jakaś.
 

hiob19
 
Wszystko, dosłownie wszystko dookoła niszczy mnie. Poważnie zastanawiam się nad ucieczką - nazwijmy to po imieniu.

Wolę uciekać niż stracić siebie.

----

Studia w Danii są darmowe.
Na wtorek mam umówione spotkanie z regionalną koordynatorką.

Sędziować i tańczyć mógłbym wszędzie. W końcu nie chodzi mi o karierę a o to by to robić.

Radio? Toć zawsze można zostać "korespondentem wojennym".



Czas pokaże.
 

hiob19
 
No i jeszcze jedno.
Przez kilka ostatnich dni byłem przybranym ojcem trzech kociąt ze schroniska.
Dosłownie momentalnie musiałem wszystko przemeblować pod te brzdące.
Juwenalia, sędziowanie... to wszystko zmieniło się w trzy, non stop drące ryja, kocięta.

Zupełna komedia.

Ojcostwo boli, zwłaszcza gdy dzieci drapią.
 

hiob19
 

“Obcym potrafisz pomagać, ale już rodzinie tylko kłody chcesz rzucać pod nogi!”



Tak, tylko, że w odróżnieniu od rodziny, na tych OBCYCH mogę polegać i wiem, że mnie nie zawiodą kiedy zajdzie potrzeba.

Ludzie bardzo lubią oceniać. Zwłaszcza jeśli nie są zaangażowani i gdy nic ich to nie kosztuje.
 

hiob19
 
W ramach wyjaśnień
--------

Czwartek był dla mnie na prawdę trudnym dniem.
Jednym z trudniejszych jakie pamiętam.

Dostałem się na rozmowę wstępną w sprawie pracy.
W zakładach SIEMENS. Bardzo się ucieszyłem, w końcu miała to być szansa na jakąś konkretną (przynajmniej w teorii) pracę.

Pełen nadziei poszedłem na rozmowę. Zwłaszcza, że praca, wedle zapowiedzi, miała być od poniedziałku do piątku, tylko na jedną zmianę. A to było dla mnie najważniejsze. Kasa to byle co - za takie warunki mógłbym pracować za znacznie niższe pieniądze. Wszak, przynajmniej dla mnie, pieniądze nie są, i nigdy nie będą, najważniejsze.

Rozmowę i test manualny przeszedłem dobrze. Byli nawet bardzo zadowoleni. Pozostawała już tylko rozmowa z kierownikiem. Ton rozmów nie brzmiał "jeśli się na pana zdecydujemy" tylko "będzie pan robił to i tamto...".
A następnie tekst:
"Jest tylko jeden problem, ma pan za dużo zainteresowań, co z pewnością będzie kolidowało z pracą." Kiedy zapytałem dlaczego, nagle okazało się, że praca jest na dwie zmiany oraz w soboty. Szczęka mi opadła.
A następny tekst:
"No to niech pan decyduje?" przeze mnie odebrany jako "Rezygnuj z siebie albo nici z marnie płatnej pracy".
Dosłownie, momentalnie, u szyi pojawił się cholernie ciężki kamień ciągnący w dół.

Wynegocjowałem czas na decyzję. Ugrałem jeden dzień.

Dosłownie rzygać mi się chciało. Nie mam nic, a oni próbowali zabrać mi jeszcze moje życie. Wróciłem do domu. Oczywiście nikomu nic nie powiedziałem, bo to byłby koniec. Im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że ci ludzie nie są w stanie mnie zrozumieć. Szanuję ich, ale jest to "ale"...

Porozmawiałem z kilkoma osobami, właściwie nie prosiłem o radę, chciałem tylko pogadać. Nie mam z kim gadać. Zabawne.

-----

W końcu, w piątek, zadzwoniłem.

“Zgadzam się.”


Wybrałem zło konieczne, które i tak zmieniłbym gdybym tylko dostał jakąkolwiek inną okazję.
Ostateczną decyzję miałem poznać do wieczora.
Nie zadzwonili.

A jeśli zrobią to dziś...
ODMÓWIĘ.

Żebrakiem będę, ale się nie sprzedam. Utopijne to, ale tak myślę. A czynił będę tak jak myślę.
 

hiob19
 
Czuję, a właściwie nawet wiem, że pakuję się w coś co zapewne mnie zniszczy emocjonalnie.

W końcu spodobała mi się Kobieta która, już dwa razy, upokorzyła mnie maksymalnie.

Teoretycznie powinienem dać sobie spokój już po pierwszej katastrofie (to słowo pasuje tu jak ulał - wierzcie mi), ale właśnie to czyni ją tą INNĄ.
W grę nie wchodzą, rzecz jasna, żadne prześladowania, nagabywania... nie pojebało mnie, że się tak wyrażę (nie lubię przeklinać, ale akurat to słowo mi tu idealnie podpasowało hehe).
No i jeszcze jedno. Nie, nie odbieram tego jako samcze wyzwanie. Nawet gdyby zaproponowała mi sex na odczepnego, odmówiłbym na bank, bo nie tylko tego chcę heh.
Wredne ze mnie bydle - wiem.

Tak właśnie sobie teraz myślę.
  • awatar mojaparanoja: no chyba własnie niewredne
  • awatar doll: @mojaparanoja: Też tak pomyślałam.
  • awatar maU: Devil masz jakieś destrukcyjne podejście do życia chyba, żeby fascynować się tym, że kobieta potrafi cię upokorzyć? Rozumiem, że coś może być w tym fascynującego, ale po co zaczynać? Jak źle pójdzie to jeszcze się w niej zakochasz i będziesz kochać "za długo i niewłaściwie" jak to przeczytałam w jednej książce. Może faceci mają inaczej niż baby, ale radzę ci - uciekaj, póki jeszcze możesz.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

hiob19
 
Wojna we mnie.
Wojna dookoła mnie.
Ogarnia każdy mój organ.
Wypala mnie.
Niszczy.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hiob19
 
Po takich rozmowach jak ta agresja we mnie rośnie. Zdecydowanie szybciej niż bym tego chciał. W środku aż się gotuję.

I nie interesuje mnie, że zachowuję się teraz jak rozkapryszony gówniarz. Tak to ja się bawił nie będę.