• Wpisów:3168
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:wczoraj, 21:30
  • Licznik odwiedzin:107 900 / 3742 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pierwszy raz od powrotu z Francji poszedłem dziś pobiegać. Ok 20km - na spokojnie ze znajomymi.
Fajna zabawa, kompletnie na luzie, bez zegarka... czysta zabawa.

Ruszać mogę się już bez problemu ale ponaciągany jeszcze jestem no i męczę się nadal dość szybko.

No ale wszystko wraca do normy, co więcej nie dzieje się nic niepokojącego jak rok temu. A to już cieszy i to na prawdę.

No a poza tym jutro wizyta u Fizjo, na pewno będzie boleć ale dzięki temu wszystko jeszcze szybciej wróci do normy.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
A jutro idę pobiegać (w ogóle zawsze bawi mnie to zestawieni - "iść pobiegać".
Sam pewnie bym się nie ruszył.
Ale znajomi wyciągają - fajnie będzie.
 

 
Ogólnie rzecz biorąc lekkiego pióra to ja nie mam.
Zresztą od zawsze to wiem ale piszę bo lubię.
Ale nie o tym miało być - przynajmniej nie do końca.

Idzie raczej o poziom ortografii, interpunkcji itd. w internecie. Za coś takiego powinni łapy obcinać.
Nigdy nie pojmę jak można walić takie byki kiedy z automatu, poprzez podkreślenie, widoczne są popełnione błędy.
Przecież to jest chore.

Sam popełniam błędy, zwłaszcza, że od zawsze mam problemy z ortografią (i to nie małe) ale jest mi zwyczajnie wstyd kiedy coś przeoczę, bo dla mnie to trochę tak jak gdybym nie szanował potencjalnego odbiorcy moich słów.
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: im starszy jestem tym większy konserwatysta się ze mnie staje.
  • awatar Lalka Zombie: @old devil: chodzi o to, że czytając takie frywolności utrwala Ci się taka pisownia. Tak jak ortografia podczas czytania.
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: nie mam absolutnie nic do "frywolności" jako takiej ale nie oczaruje mnie swoim słowem ktoś kto sam o nie nie dba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Obecna praca ma dla mnie masę plusów.
Jednym z głównych jest praca z wodą. Pobieranie próbek u klientów to jeszcze nie żadne wielkie wow. Ale już praca z dziką wodą (np. pobieranie próbek z rzek) od samego początku robi na mnie ogromne wrażenie.
Dzięki temu dość często bywam w miejscach do których zwykli śmiertelnicy nie mają dostępu. Nie wspominając nawet możliwości wędkowania.

Ale jakiś czas temu okazało się, że jeśli pogadać z kim trzeba jest szansa by połowić w jednym miejscu - na jednym niewielkim stawie.
Dostałem pozwolenie do końca tego tygodnia. W sumie na dłużej mi nie potrzeba, bo pogoda zaczyna się pogarszać.

Ale do rzeczy... To jest po prostu coś niesamowitego. Wszystkie ryby są po prostu duże - znacznie większe od tych, które łowię zwykle. Oczywiście nie ma mowy o tym zabrał choćby jedną złowioną rybę. Nigdy tego nie robię. Nie wyobrażam sobie zabijania taaakich ryb - dobra nie są to jakieś przeogromne kolosy ale dla mnie to na prawdę piękne okazy.

Jednak jak to zwykle bywa - każda historia ma także i ciemną stronę. Bardzo szybko złapałem się na tym, że takie ryby i to w takiej ilości występują w tym stawie tylko z tego powodu, że tylko niewielu ludzi ma możliwość łowienia w tym miejscu. Zwykle łowię raptem ok 1km dalej i tam można już co najwyżej pomarzyć o czymś takim, bo zdecydowana większość ludzi zabiera dosłownie każdą złowioną rybę (właściwie nie ważne jakie miałaby rozmiary). Makabra.

Na szczęście okazuje się, że istnieją jeszcze jakieś oazy przynajmniej względnego spokoju dla ryb. Ba! to tylko staw na którym obecnie mam możliwość łowić jest tylko jednym z licznych - ale wędkowanie dozwolone jest tylko na nim. Bardzo fajnie.
  • awatar old devil: @Szkotka: to fakt. nie ma co usprawiedliwiać.
  • awatar Szkotka: @old devil: Nie usprawiedliwiaj krzywdzenia instynktem.. niestety ja jem mięso więc też krzywdzę.
  • awatar old devil: taki już niestety mój instynkt łowcy. o ile chęcią zabijania złowionych ryb praktycznie nigdy nie musiałem walczyć, o tyle z samym wędkowaniem nie wygram nigdy. i faktycznie - macie rację - to zadawanie bólu co nie bardzo mi się podoba. zresztą właśnie dlatego ograniczam się tylko i wyłącznie do spiningu - czyli do łowienia drapieżników i to tylko na sztuczne przynęty (żadnych robaków na haczyku itd.). co i tak w gruncie rzeczy jakoś specjalnie stanu rzeczy nie poprawia. co za chaos.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
A tak w ogóle to jadłem dziś ciastka zrobione na mące... dębowej. Czego to ludzie nie wymyślą.

Choć nie ma co kryć, od razu zacząłem się zastanawiać jak smakowałby chleb zrobiony na takiej mące heh.

---
A jak smakowały same ciastka? Jak leśna ziemia.
Słowem - dupy to mi nie urwało.
 

 
Drugi raz proponowano mi dziś w robocie łapówkę.

Oferent mocno odbił się od ściany.
  • awatar old devil: @mojaparanoja: sytuacja o tyle absurdalna, że Ci ludzie doskonale powinni wiedzieć (i najpewniej nawet wiedzą), że sam właściwie absolutnie na nic nie mam wpływu w całym procesie za który chcą dać łąpówkę.
  • awatar mojaparanoja: @old devil: myślę ze młodzi są już inni. Chyba.że mają mentalność prlowska. Ja bym się wstydziła dac łapówkę
  • awatar old devil: @mojaparanoja: stary dziad, typowy prl ok 50-60. dokładnie tak jak za pierwszym razem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
No i jeszcze jedno.

Nie wiem czy kojarzycie Piotrka Hercoga.

Facet wczoraj nad ranem wygrał bieg w Stanach. W skrócie tzw. MOAB. Bieg na dystansie 240mil (ok 380km). Biegł ok 60h (dla porównania ja moje skromne 100mil męczyłem przez ok 36h heh). Napomknęli o tym nawet w radiowej Trójce.

Bardzo się cieszę - lubię gościa - nie afiszuje się i zasuwa jak wół. Fajnie, bardzo fajnie.

Przykre jest jedynie to, że u nas i tak trąbi się właściwie tylko o piłce. I nie mówię, że to źle, zresztą sam się tym interesuję ale mamy też inne dyscypliny sportu w których w dodatku nie rzadko jesteśmy bardzo mocni.

Zresztą, w czasie pobytu we Francji, żywo obserwowałem też przebieg Olimpiady szachowej odbywającej się w Batumi. (Tak tak - na to jak Nasi grali w siatę też zerkałem kątem oka). We wspomnianej Olimpiadzie wystartowały reprezentacje 185 krajów (czyli prawie wszystkich) a nasi zajęli 4 miejsce. W dodatku ogrywając po drodze takie potęgi jak Rosja (brązowy medal), Stany Zjednoczone (srebrny medal) czy Francja. Niesamowity sukces - największy w powojennej historii polskich szachów. Tylko niekorzystne wyniki w meczach ostatniej rundy ostatecznie zdecydowały o tym, że nie zdobyliśmy medalu.
Niestety o tym to już praktycznie nic nie słyszałem w mediach.
  • awatar Lalka Zombie: O kurczaki. Ty żyjesz!
  • awatar old devil: @mojaparanoja: no tak i ja się temu nie dziwię, że ludzie się z tym nie identyfikują. masz pełną rację. martwi mnie po prostu to, że informacje nawet o sukcesach tego stopnia nie są choćby odrobinę "nagłaśniane".
  • awatar mojaparanoja: Trochę nie kumam takich sportów. Pewnie dlatego są tak mało popularne. Ludzie się z tym nie identyfikują
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W ogóle od powrotu dużo się dzieje.
- czytam Szafrańskiego (zresztą we Francji też miałem okazję - to chyba jakiś znak);
- załatwiłem przegląd samochodu - i to już za pierwszym razem;
- postrzelałem ostrymi nabojami w kwestii szachów, wyszło może nie tak jak bym tego chciał ale nie jest też źle, bo dzięki temu jak rozwinęła się sytuacja wiem co robić dalej - nie tkwię w niepewności;
- w weekend karczowałem mały las - kurcze mimo, że taka fizyczna praca jest ciężka, coraz bardziej ją doceniam - widzę w niej swego rodzaju szczerość - zresztą w bieganiu chyba widzę coś podobnego. tu nie da się kantować. to nie tak, że chciałbym tak całe życie do zaje....nia ale niewątpliwie ma to swój urok;
- dostałem podwyżkę - niewielką, bo niewielką - ledwie kilka dych. ale to zawsze kilka dych więcej, no i przy podpisywaniu zmienionej umowy pierwszy raz usłyszałem, że z końcem roku dostanę już umowę na stałe. fajnie. Nie zawsze jest super ale i tak jest na prawdę w porządku.
 

 
Po biegu.
- Okazało się, że kilkoro znajomych obserwowało. Kibicowali. Nawet zachęcają bym publicznie o tym poopowiadał. Stwierdzili, że moje przygody i to co co sobie serwuję to na prawdę rzadko spotykane cuda. Heh.
- Wczoraj o moim bieganiu dowiedział się Prezes w pracy. Oj, nieźle mnie przemaglował. W szoku był, że tak można. W sumie to sam jestem.
- W przyszłym tygodniu spotkanie z Fizjo - fajnie - to taka trochę Matka moich, wątpliwych, biegowych sukcesów. No i już całkowicie doprowadzi mnie do ładu.
- Wreszcie przyszedł czas na długo wyczekiwaną przerwę.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
No to wróciłem z Francji.
Jak już się ogarnę na pewno napiszę więcej.
 

 
A już jutro wyjazd do Francji.
Przyda się odrobina odpoczynku od rzeczywistości.
 

 
A już za tydzień o tej porze będę w drodze do Francji.
 

 
Czytam dziś sporo o sytuacji w Szlachetnej Paczce.
Brak słów normalnie.
Chora sytuacja normalnie.

I doskonale rozumiem tych ludzi, bo, uwierzcie mi lub nie, czytając artykuł na onecie dosłownie miałem wrażenie, że czytam o swojej poprzedniej robocie.
 

 
Spokój u mnie.
Nawet nie ma o czym pisać.

Dobre to i złe zarazem.
 

 


Jako, że czekają mnie w najbliższych dniach dwie tony szuflowania pobawię się.
A dlaczego by nie?

Aż jestem ciekaw.
 

 
To na prawdę fajny kot był.
Wedle zaleceń weta miałem na razie obserwować, bo ponoć... koty tak miewają.

Długo nie poobserwowałem.
Szkoda.
 

 
A do tego wszystkiego, na miesiąc przed ostatnim biegiem w końcu, niestety, pozbyłem się nieszczęsnej pamiątki z Babiej.
Chodzi o paznokieć jednego z palców prawej stopy - niestety wedle wszelkich przypuszczeń - pozbyłem się tylko jednej jego połowy (bo taki też był krwiak pod paznokciem).

Niby fajnie ale jak sobie pomyślę, że za miesiąc będę musiał biec z takim prezentem od losu... Mmmmm - kolorowo się zapowiada, nie ma co.
 

 
Wungiel czymś się struł.
Jeszcze w niedzielę dokazywał jak zwykle a dziś? Dziś dosłownie cień kota.

Jeśli jutro nic się nie zmieni podlecę z nim do weterynarza.
Zresztą nawet już dziś zadzwoniłem z pytaniem co robić. W odpowiedzi usłyszałem, że póki co nie mam panikować tylko obserwować, bo koty czasami tak mają.
No to obserwuję.
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: trudno, stało się. nie wesoła sprawa. "szczęście" w nieszczęściu takie, że przynajmniej nie męczył się długo.
  • awatar Lalka Zombie: @old devil: nie straszyłam, polecałam. bardzo mi przykro :(
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: orzesz... nie strasz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Od zawsze najbardziej wpieniają mnie detale jak choćby:
- tu na pingu to zasrane wp, które wpieprza się na co drugim kroku (to tak w nawiązaniu do Twojego wpisu Zombie)
- to, że gmail po jakiejś tam zasranej aktualizacji, nachalnie przypomina mi, że komuś tam nie odpowiedziałem już od kilku dni
- czy telefon, który co chwilę z automatu wycisza mi muzykę w słuchawkach, bo, jak głosi komunikat, zbyt głośne słuchanie muzyki szkodzi na słuch.

Nosz kurwa jak ja nienawidzę kiedy ktoś na siłę próbuje mi ułatwiać życie albo na siłę próbuje mnie czymś zainteresować. Nie jestem jakimś totalnym debilem.
 

 
Na hipsterskiej imprezie dziś byłem.

Ja to się już chyba nie nadaję do takiego imprezowania. A może nie raczej - nie nadaję się do imprezowania w tak wielkim stadzie. Zdecydowanie bliżej mi do kameralnych imprez w gronie najbliższych znajomych.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Naszło mnie teraz.
Zupełnie bez powodu.

Jaka rzeczywistość jest trudna. Okropnie trudna.