• Wpisów:3063
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:106 031 / 3561 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Że niby nie położyłem się o 22 jak to zaplanowałem?
Nie jestem z tego dumny... ale jutro nie wstaję o 5.20 jak zwykle a po 9. Bilans zostanie zachowany.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
M. kilka dni temu zwrócił mi uwagę, że powinienem uważać - żebym nie przegiął.
I co?
No i oczywiście przegiąłem heh.
Dramatu nie ma, znów te łydki nieszczęsne - a ostatnimi czasy to już wybitnie dałem im popalić. Mam za karę heh.
Fizjo już zdążyła mnie opieprzyć - na poniedziałek jesteśmy już umówieni na "rankę".

A najlepsze jest to, że jednocześnie odwołany został najbliższy czwartkowy trening, który zaliczałem dodatkowo oraz przestała działać witryna na której otrzymuję plan treningowy...

Opatrzność jakaś hehe.
Piekielna opatrzność.

Tak więc do końca tygodnia będzie spokojniej.

---
Tymczasem lecę spać.
Szau - znów ok 22.
 

 
Zostały 53 dni.

Zaczynam kombinować ile wlezie.

A żeby już wszystkiego stało się zadość obiecałem sobie, że do tego czasu będę się nawet kładł wcześniej.

A więc... dobranoc.
 

 
Wstałem dziś chyba tylko po to by znów się położyć.

Pół dnia przespałem a nadal kiepsko się widzę.
Trening, jak to zwykle z tymi sobotnimi bywa, okropnie ciężki, a w połączeniu z dzisiejszym samopoczuciem? Prawie ducha wyzionąłem. Normalnie może (ta jasne) bym odpuścił - ale nie teraz. Nie półtora miesiąca przed biegiem na którego ostrzę kły już od tak dawana.
Szczęśliwie po treningu znalazłem w sobie jeszcze na tyle dużo sił by przekopać ten ciociny ogród do końca.

Z obowiązków zostałaby już tylko wymiana tej nieszczęsnej dętki. Niby prosta rzecz ale zawsze mam problemy, bo to rower ze specyficznym układem przerzutek. Że też zawsze musi się przebić dętka w tylnym kole.
 

 
Swoją drogą, na mieście nie dawno się nie bawiłem. I już chyba nawet wiem dlaczego.
Źle się czułem w tym wieczorno-nocnym tłumie.

A może to także była po prostu kwestia zmęczenia?
Sam już nie wiem.
 

 
A i jeszcze dzień wczorajszy.

Zapieprz od rana do wieczora - dosłownie.
Pobudka do pracy standardowo na 5.30.
Ok. 14.30 szybki powrót na chatę tylko po to żeby zrobić trening.
A już ok 18-stej znów powrót - celem odhaczenia dwóch imprez: integracyjnej firmowej w kręgielni a później koncertu punk/reggae ze znajomymi.
Masa latania po całym mieście zakończona łażeniem po mieście bez celu.

Do domu wróciłem ok 1.30. - kompletnie padnięty.
I już nawet jakoś specjalnie alkohol na mnie nie działał. Po prostu ile można? Tak ciągle na nogach.

---
Same imprezy nie były nawet złe, zabawnie było - jak zawsze.
Ale poziom zmęczenia? Po prostu przytłaczający.
 

 
Co za dzień.
Mam lenia dosłownie do wszystkiego.

A do zrobienia ciężki trening, przekopanie reszty ogrodu no i jeszcze znów wymiana przebitej dętki w tylnym kole od roweru. Oczywiście nie minęło naście godzin a Ciotka już mi o to ciurę wierci... co nie pomaga mi w powrocie do względnej równowagi.

W dodatku znajoma wyskoczyła mi dziś z tekstem żebym umówił ją na wtorek lub środę na wizytę u mojej fizjo, szczęśliwie godzina może być dowolna... A co ja do cholery - rejestracja? No krew zalewa.

A pieprzę to wszystko i idę dalej sapać. Trening zrobię wieczorem a reszta najwyżej poczeka do jutra.
 

 
Palomę Faith to lubię w każdym wydaniu.

O tak.
  • awatar old devil: @aeran: mnie w sumie nawet ciężko zdefiniować "za co". po prostu.
  • awatar aeran: Muszę powiedzieć, że Palomę również uwielbiam, już od pierwszego albumu, ale ostatnie wydawnictwo jest w sumie najsłabsze ze wszystkich do tej pory; trudno mi nawet określić dokładnie, czemu, może brzmi nazbyt mainstreamowo? Ale ona raczej nie zwalnia tempa i jeszcze zaskoczy, poza tym obstawiam, że na żywo te piosenki są dużo lepsze, w bogatej aranżacji z instrumentami etc.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na szczęście kopanie ogrodów ma się ku końcowi - został już "tylko" ten Ciotki. W dodatku to co dziś przekopałem, przekopane było już jesienią. Nie ma co - poleciałem jak dzik w lochę.
 

 
To z tą wypłatą - to chyba jednak się nie udało heh.

Swoją drogą, liczę na to, że ta podwyżka po okresie próbnym faktycznie przybierze jakieś realne kształty i że nie będzie tylko symboliczna.
 

 
Udało mi się dziś:
- kupić buty - wreszcie takie jak należy;
- wpaść do fizjo - co nie było przyjemne, bo z racji, że dość dawno nie byłem bolało jak rzadko kiedy. W życiu bym nie podejrzewał, że aż tak się pozbijałem choć przy obciążeniach na jakich obecnie pracuję można się było tego spodziewać.
- "Foka" moja - tj. ford focus. Od dziś jest już pod moją komendą na pełen etat. Fajnie - najmniejsze i najfajniejsze, moim zdaniem, auto jakie mogło wpaść w moje łapska.
- pierwszą wypłatę w nowej pracy otrzymałem 6.04. Dziś właściwie nie ma z niej już nic. Trudno, trochę czasu zajmie zanim dojdę do siebie pod kątem finansowym.

Najważniejsze, że mam w czym biegać. Problemy się nie kończą ale przynajmniej ten jeden palący wydaje się być zażegnany.
 

 
P. chyba się na mnie trochę sfochował.

Już nie raz coś tam dla niego rysowałem - w sensie jakieś meble.
Ale chyba nie do końca rozumie, że nie zawsze jestem w stanie znaleźć na to czas. Nawet przy założeniu, że można na tym zarobić.

Przejdzie mu.
 

 
No to jest różnica.
Cały tydzień wiosennego przekopywania ogrodów (a to jeszcze nie koniec).
6 dni biegania - razem 125 przekręconych kilometrów - to mój treningowy rekord.
Do tego wszystkiego jeszcze czwartkowy trening obwodowy.

Czasy takie, że muszę się z nimi oswoić, bo nie myślałem, że może być aż tak.
  • awatar Lalka Zombie: @old devil: ale Ty akurat fizycznie jesteś dość aktywny, a ja otatnio raczej wcale ;)
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: akurat na zakupy to i mnie nigdy nie chce się iść heh
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: akurat na zakupy to mi też nigdy nie chce mi się iść heh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W pracy klasa.
Drugi dzień samodzielnego jeżdżenia za mną.
Pierwszy dzień samodzielnej jazdy po mieście za mną.
Mistrzem kierownicy nie jestem ale gps ratuje sytuację.

A po pracy? Bieganie pomieszane z przekopywaniem ogródków - naprzemiennie - to Ciotki to sąsiada.

No i jest kwiecień - już kwiecień. Jak informują fejsbuki, do Babiej pozostało dokładnie 66 dni.
 

 
Rozszerzalność cieplna to okrutna bestia w dodatku daje o sobie znać kompletnie znienacka.

Kilka dni temu zaczęły mnie obcierać buty, które otrzymałem na jakiś czas do testowania. Doszło wręcz do tego, że dzisiejszy trening dosłownie zakończył się krwiście...
Pojęcia nie miałem dlaczego buty, które początkowo były idealne teraz nagle chcą mnie zabić.
Oświeciła mnie Ciotka. I faktycznie, jeśli się zastanowić problemy zaczęły się z nastaniem ciepła do tego momentu wszystko było w jak najlepszym porządku.
Niby minimalnie ale jednak te nogi wraz ze wzrostem temperatury nabrzmiały i trach... Tym bardziej, że buty nawet w czasie zimna były dosłownie na styk.
  • awatar old devil: @szachimatONA: a to nawet nie tak, że kupuję buty na styk. te wydawały się być jak najbardziej ok. a tu takie jaja. zmyłka tym większa, że nogi do wysiłku zdążyły się już przyzwyczaić o ile tak można to ująć.
  • awatar szachimatONA: Sportowe buty zawsze kupuje się o rozmiar większe :) Mój mąż też ma syndrom kupowania butów na styk. A potem w górach odciski i nie może iść dalej... teraz to ja kupuje mu buty zawsze o rozmiar większe :D Na wielu forach sportowych znajdziesz artykuły o tym że podczas wysiłku noga "zwiększa" się o jeden rozmiar
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeden ze znajomych z pracy, wczoraj, na pytanie - dlaczego zawsze wstaje z łóżka dużo wcześniej niż to koniczne po chwili namysłu odpowiedział, że po to by móc się dłużej opierdalać.

Ledno się pozbierałem kiedy to usłyszałem.
W sumie do teraz ledwo się trzymam heh.
  • awatar szachimatONA: Taa.. wstawanie do pracy wcześniej daje złudzenie że idziesz do niej bo chcesz a nie bo musisz :D
  • awatar .adorable: Może się nie opierniczam rano, ale muszę dać sobie czas na ogarnięcie rzeczywistości, kawy, śniadania, przeczytania chociaż strony książki i wstaję 2,5 godziny przed wyjazdem do pracy.
  • awatar Lalka Zombie: geniusz xDDD ja też wstaje 40 minut wcześniej niż to koniecznie, bo lubie wypić kawę w spokoju i poczytać neta :P a opierdalam sie po pracy, gdzie mnie czas nie nagli
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Z ciekawostek dnia - pierwszy raz wróciłem dziś na chatę służbowym autem.
To jeszcze nie będzie to moje ale i tak fajnie.
 

 
Kurdesz, jak ja nie lubię kiedy ludzie nie dotrzymują danego słowa.
Stąd, nie chcąc być hipokrytą, im dłużej żyję tym bardziej ważę słowa.

No szlak mnie trafia. Po cholerę obiecywać?
 

 
W najbliższy wtorek czeka mnie pierwszy samodzielny dzień pracy.
Jeździł będę póki co nie swoim autem ale jednak.

Szykuje się fajna zabawa.

---
Swoją drogą. Pod pewnymi względami jestem pedantem - wiem to nie od dziś. Myślę, że przyda mi się ta "cecha" w tej pracy. Każdy z pozostałych chłopaków ma mocne strony ale każdy z nich robi też pewne rzeczy na odpieprz. Wiem, że pozwalają sobie na to, bo wiedzą, że mogą i że zaoszczędzi to czas. Ale będąc po studiach chemicznych wiem, że elementy, które odpuszczają mogą mieć znaczący wpływ na jakość próbek.
Oczywiście nie mam zamiaru nikogo pouczać, tym bardziej, że wszystko najczęściej dobrze wychodzi. Nawet kiedy jeżdżę z chłopakami pracuję wedle ich indywidualnych standardów. I nie mam z tym problemu ale kiedy zacznę jeździć sam podkręcę sobie śrubkę tak by wszystko było perfekcyjnie. A dlaczego? Bo po prostu chciałbym to robić jak najlepiej.
Na pewno, zanim wypracuję sobie to i tamto popełnię nie jeden błąd ale tym się akurat nie przejmuję, bo szybko wszystko sobie ogarnę.
  • awatar old devil: @aeran: tak, mam licencjat właśnie z chemii
  • awatar aeran: Jaki kierunek studiów? Chemia jest szalenie ciekawa :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No to srajfon umarł. Nie udało się go odratować.
Na szczęście nie ma tego złego... przynajmniej mam teraz stylowy przycisk do papieru.
  • awatar Lalka Zombie: nie ma co rozpaczać masz jeszcze służbowy :D
  • awatar old devil: @|karola|: nie nie miałem go już od dawna, kilka lat. zresztą, będę miał go nadal heh jeśli o to idzie
  • awatar |karola|: przecież chyba dopiero go kupiłeś?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Środowe treningi są okropne. Wyniszczające niemiłosiernie ale fakt jest taki, że dają na prawdę dużo.
Jak dobrze, że ten dzisiejszy mam już za sobą.
  • awatar Lalka Zombie: są ziomki, co twierdzą, że jak trening niszczy, to jednak tworzy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W nowej pracy, nie wiedzieć czemu, rozeszła się fama, że lubię pracować w excelu. Ba!, że jestem w tym dobry.
Skąd to się wzięło? Nie mam bladego pojęcia ale tym razem nie mam zamiaru nikogo wyprowadzać z błędu.

I nie jest tak, że na prawo i lewo chwalę się czymś czego nie umiem. Fakt, obycie mam ale nie w jakiejś wiedzy tajemnej a w podstawach, bo jakby na to nie patrzeć jednak przez ostatnie dwa i pół roku pracowałem w excelu codziennie.

Dziś dostałem dość obszerne zadanie do opracowania właśnie w exelu. Co bardzo mi się podoba, mam je wykonać wedle własnego uznania - tak by było "dobrze" heh. A że pośpiechu nie ma chcę pójść o krok do przodu. Doszedłem do wniosku, że zamiast robić to jak zwykle mógłbym napisać jakieś proste makro - zresztą mam już pomysł na to jakby to miało wyglądać.

Oczywiście nigdy nie napisałem żadnego makra ale dlaczego miałbym się tego nie nauczyć? To zawsze jakaś nowa, dodatkowa i całkiem przydatna wiedza.

Kurde, jak mi się podoba to, że mam coś zrobić w pracy - "wedle własnego uznania".
W żadnej wcześniejszej pracy mi się to nie przytrafiło. Nikt nigdy nie chciał wykorzystać mojej kreatywności.
To jest na prawdę super.
  • awatar old devil: @mojaparanoja: i mam nadzieję, że nic takiego Cie nie spotka. wrogom bym tego nie życzył.
  • awatar mojaparanoja: No jest. Innej pracy nie miałam... jeszcze
  • awatar Lalka Zombie: miło poczytać, że czasem praca daje multum satysfakcji i uśmiech na twarzy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od jakiegoś czasu szukam dla siebie nowych butów do biegania.

Dziś złapałem się na tym, że w piwnicy stoi 10 par.
Makabra jakaś hehe.

To jakieś stare, to jakieś otrzymane, nie używane i na wydanie.

Ale hitem są dwie pary, które dostałem na kilka dni do testowania z okolicznego sklepu. Akcja jest ogólnodostępna - wystarczy się do nich zgłosić. Ja oczywiście dowiedziałem się o tym dopiero kiedy sami zadzwonili z zapytaniem czy nie chciałbym. Miło z ich strony.

Co więcej, jedna z testowanych par wydaje się być na prawdę dobra. W efekcie, chyba wreszcie kończą się moje poszukiwania.
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: to jest złe - serio, boję się o siebie heh
  • awatar Lalka Zombie: To chyba pierwszy facet na świecie, który posiada więcej butów niż niektore kobiety :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Weekendowy wypad w Karkonosze, mimo że karkołomny, był odjazdowy.

Kapitalna ekipa.
Super pogoda.
Żyć nie umierać - dawno się tak nie ubawiłem.
 

 
Mieliście może kiedyś problemy ze snem?

Bo ja właśnie uświadomiłem sobie, że mam je od zawsze.
Każdej nocy budzę się co najmniej kilkukrotnie co ponoć nie pozwala na głęboki sen. To z kolei ponoć jest porównywalne z brakiem snu.

To by wyjaśniało dlaczego właściwie zawsze chce mi się spać mimo, że nie mam żadnych przewlekłych dolegliwości (np. cukrzycy).

Może macie jakieś patenty na takie wybudzenia?
Tyle tylko, że ja jak to ja - farmakologicznie walczyć z tym nie chcę.
  • awatar .adorable: Może najpierw spróbuj spać w innej pozycji(Co kilka miesięcy męczy mnie bezsenność przez kilka dni i śpię z głową w stronę tam, gdzie zwykle mam stopy-pomaga) albo jeśli masz możliwość zmień miejsce łóżka?
  • awatar old devil: kurde, bo złapałem się właśnie na tym, że to nie chwilowe. mam tak od kiedy tylko pamiętam - zawsze wydawało mi się to tak naturalne, że po prostu nie zwracałem na to uwagi. problem zasygnalizował mi dopiero kumpel gdy wspomniałem o tym w zupełnie innym kontekście.
  • awatar aeran: Mam ten sam problem, zazwyczaj jest lepiej gdy kładę się porządnie zmęczona fizycznie i psychicznie. Podbijam, od kiedy wróciłam do czytania przed snem, wybudzam się dużo rzadziej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No a poza tym dowiedziałem się, że jestem DDA tzn. dorosłym dzieckiem alkoholika.

Wcześniej termin ten był mi zupełnie nie znany ale po tym jak przesłuchałem audycję radiową, do której link otrzymałem w ramach prezentu urodzinowego, wszystko ułożyło mi się w całkiem logiczną całość.

Muszę się bliżej przyjrzeć sprawie, bo bardzo to ciekawe.
No i może dzięki temu byłbym w stanie poradzić sobie przynajmniej z kilkoma moimi "bolączkami".
  • awatar Tooona: Ja jestem ksiazkowym wrecz przykladem DDA i DDD
  • awatar old devil: @mojaparanoja: znaczy się, myślę, że i ja o tym wiem. przynajmniej już kilku lat nawet się z tym godzę. ale w życiu bym nie przypuszczał, że to się jakoś nazywa itd.
  • awatar mojaparanoja: Ja też jestem. Ale wiem o tym id zawsze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Padam na pysk.
Ostatnimi czasy treningi wchodzą w etap pracy nad szybkością. Okropnie męczą - fizycznie i psychicznie.
Wczoraj padłem na pysk i poszedłem spać już ok 22.

W weekend też sobie nie wypocznę. Szykuje się szybki wypad na łażenie i bieganie z paczką znajomych.

A dziś jeszcze szachy a o 21.00 cotygodniowy trening ogólnorozwojowy.
Już teraz jestem zmęczony i najchętniej bym się teraz przespał ale nie chcę odpuszczać. Babia już za 2,5 miesiąca a w szachy z innymi mogę teraz grać właściwie tylko raz w tygodniu - to miła odmiana i oderwanie od codziennych ćwiczeń.
  • awatar Lalka Zombie: Podziwiam samodyscyplinę. To jest to, czego brakuje wiekszości ludzi. To siła charakteru.
  • awatar old devil: @Tooona: chciałbym, chciałbym
  • awatar Tooona: Ja to myslalam ze Ty taki super zorganizowany, tydzien zaplanowany co do godziny ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
32 lata.

Życzenia - miła sprawa, nie powiem. Choć niektóre niestety wymagające. Przesadnie wymagające.

Oczywiście czegoś tam sam sobie też życzę ale co z tego wyjdzie pokaże dopiero czas.
  • awatar sekutnica: nie taki old ten devil ;) wszystkiego najlepszego :)
  • awatar old devil: spóźnione czy nie - wszystkim Wam raz jeszcze dziękuję.
  • awatar Tooona: Sanych dobrych chwil zycze!:-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Teraz to dopiero trenuję incognito.
Nagły powrót zimy połączony z brakiem optymalnych butów skutkuje tym, że śmigam często na bieżni. Nie lubię tego ale Fizjo kazała uważać - zwłaszcza na szybkie zabawy na mrozie.
A skoro tak - uważam na tyle na ile to możliwe.

Szczęśliwie dziś, nawet mimo mrozów, mogę spokojnie wyjść na świeże powietrze, bo wszystko będzie na spokojnie.
 

 
I dupa.
Dupa nadal mnie boli.

Straszne to to nie móc po ludzku usiąść na dupie.
  • awatar Lalka Zombie: proszę bardzo https://4.allegroimg.com/s512/03c8fe/d193477e4dec9c4ee4569b0f9934 nie ma sprawy ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W pracy dziś cyrki.

Bez żadnych tragedii, stłuczek itd. ale żeby dobrze jeździć po mieście (nawet z gps'em) muszę się jeszcze sporo nauczyć heh.
  • awatar Lalka Zombie: próbuj jeździć wieczorami, jak ruch jest minimalny, poznasz lepiej miasto ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Podpisałem dziś nową umowę dotyczącą abonamentu za telefon.

A więc ten, od przyszłego miesiąca, będzie dwa razy niższy niż dotychczas. Fajnie.
 

 
Ło jeny, jak mnie upodlił dzisiejszy trening. Oczywiście wiedziałem, że nie będzie łatwo ale to to już było piekło.

W dodatku boli mnie dupa. Dosłownie - coś sobie naciągnąłem i w efekcie nawet siedzi mi się teraz ciężko heh. To nic poważnego - ale za to jaka upierdliwa upierdliwość.
 

 
Taka sytuacja.

W sumie jest tak jak napisałem Sis na fejsach. Rozumiem, że takie filmiki są montowane, że wybierane są do nich najbardziej skrajne odpowiedzi.
Ale i tak po prostu witki mi opadają.

Kompletny beton! (No może poza ostatnim przypadkiem.)
 

 
90 dni.
Tyle czasu zostało do Babiej.
Tylko tyle.

Czas zacząć planowanie.
  • awatar old devil: @Lalka Zombie: olał nagrody. serio - w wypadku tego biegu idzie o zupełnie inne sprawy. chciałbym go po prostu kiedyś ukończyć - nie wiem czy to nastąpi już w tym roku.
  • awatar Lalka Zombie: Fiu fiu! będzie jakaś nagroda?:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W "starej" firmie doszło do pożaru i to, choć bardzo z tego powodu ubolewam, nie z mojej winy.
Nikomu nic się nie stało. Z relacji jakie uzyskałem od znajomych wynikałoby, że to najpewniej efekt przeciążenia sieci elektrycznej. Tym bardziej, że spłonęła właściwie tylko wspomniana szafka i stolik obok niej.

Zamarzył im się jakiś dodatkowy serwer ale żeby nie uwzględnić tego ile to żre prądu? Nawet przy moim nikłym pojęciu w materii informatyczno-elektrycznej zastanowiłbym się nad tą kwestią tym bardziej, że różne jaja z elektryką zdarzały się już nie raz.
Z polecenia przygłupiego kierowniczka wszystko zostało też natychmiastowo sprzątnięte.
Efekt jest taki, że ubezpieczyciel już ma ogromne zastrzeżenia co do wypłaty odszkodowania (nie wspominając już o tym, że sam pożar też najpewniej był winą "odśrodkową" ).

W dodatku z powodu dużych ilości dymu w dużym stopniu ucierpiała jedna z maszyn niezbędnych w procesie produkcyjnym.

Brak słów.

---
Wybaczcie jad jaki płynie z moich powyższych słów. Nikomu nie życzę źle, ale jest kilka takich osób na tym świecie, którym z pewnością bym nie pomógł nawet gdybym mógł.
 

 
Młoda znów wzięła auto bez pytania.
Mimo, że już raz tłumaczyłem jej dlaczego nie może zabierać fury bez pytania i tak historia się powtarza.

Niestety tym razem nie mogło się już obyć tylko na reprymendzie. W ramach kary po prostu przez jakiś czas sobie nie pojeździ. I to nie przez to, że mam taki kaprys. Celem "kary" jest to by w końcu zapamiętała, że to nie ona jest właścicielem samochodu.

Oczywiście, po wszystkim to mnie zarzucono brak dojrzałości. Jakie to normalne.

---
Mimo wszystko, naiwnie wierzę w to, że zrozumiała, że sama sobie jest winna, bo wystarczyło wysłać zwykłego esemesa.
 

 
No i najważniejsze na dziś.

Najlepszego Kobietki! Wy z którymi się gdzieś tutaj mijam.

Gdziekolwiek byście nie były - najlepszego, zresztą nie tylko w tym dniu.